poniedziałek, 8 lipca 2013

48. Wakacje i anulacja biletu w Wizz Air.

Miałam lecieć do Polski dwa razy. 12-15.07., a później 24.07.-4.08. Co było trochę bez sensu, ale tak właśnie postanowili sobie hości. A właściwie host, który nawet się nie zapytał, czy może mam jakieś preferencje co do swojego urlopu. Po prostu wziął wtedy, kiedy mu pasowało... Tydzień temu kupiłam bilety, zapłaciłam, zaplanowałam, zaczęłam powoli prać ciuchy i się szykować.

A tu hostka w sobotę mi mówi, że to jest kompletnie bez sensu i możliwe, że przekona hosta, żebym nie wracała na ten jeden tydzień, tylko została od dwunastego lipca do czwartego sierpnia! Starałam się nie nastawiać, bo host ostatnio jest strasznym gburem i zachowuje się dziwacznie i nieprzewidywalnie, ale od dzisiaj to oficjalne!

Jadę na trzy tygodnie do Polski!!!

Musiałam się nieźle naszukać, żeby znaleźć jakieś sensowne informacje na temat anulacji biletu. Bo przecież dwóch biletów z czterech, które kupiłam, nie wykorzystam. Wizz Air nie tłumaczy dokładnie i w jednym miejscu, jak anulować lot. A ponieważ już wiem, podzielę się z Wami :)

Ja zadzwoniłam do telecentrum. Jest dostępne również po polsku i taką właśnie wersję wybrałam. Nie chciałam żadnych nieporozumień. Rozmowa z Panią poszła dosyć szybko, chociaż nie umiała korzystać z kalkulatora i ciągle się myliła w obliczeniach.

Rezygnacja z biletu do 14 dni przed planowanym wylotem wiąże się 'tylko' z opłatą administracyjną w wysokości, bagatela, 51 funtów.

Krok po kroku:
1. Podaję numer rezerwacji
2. Mówię, o który odcinek lotu mi chodzi
3. Podaję nazwisko i maila
4. Pani wylicza mi wysokość zwrotu
5. Miło się żegnamy.

Przede mną teraz ostatnie cztery dni przed wyjazdem i już nie mogę się doczekać. Zaczęłam sprzątać w pokoju, robię pranie i lekko zaczynam panikować, jak ja się spakuję na wesele i trzy tygodnie wakacji w mały bagaż podręczny Wizz Air'a... Jakieś rady?

1 komentarz:

  1. Mam teraz dokładnie taką samą sytuację, tyle że ja za 4 dni będę lecieć do UK . :) Jakoś dasz radę się spakować, najważniejsze rzeczy i tyle. A jak nie to funty do kieszeni i potem zakupy w Polsce. ;)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli zostawiasz komentarz, podpisz się, proszę, żebym wiedziała, jak się do Ciebie zwracać.