piątek, 17 października 2014

121. Zaczarowany Ogród, Enchanted Forest i te klimaty


Sezon turystyczny w Amhuinnsuidhe Castle Estate zakończył się oficjalnie w ubiegłym tygodniu, co oznacza, że wszystkie dotąd zakazane miejsca, jak zamkowe ogrody, rododendronowe cypelki i sekretne furteczki stoją przede mną otworem. Podczas sezonu turystycznego nikt poza gośćmi i obsługą zamku nie ma tam wstępu, niestety.


Dlatego w sobotę i niedzielę, w które wyjątkowo pracowałam, poszliśmy z Gremlinami na spacer. Dłuuugi spacer Zakazaną Ścieżką wśród Rododendronów, a potem do Zaczarowanego Ogrodu, który niepostrzeżenie zmienił się w Zaczarowany Las.

Zakazana Ścieżka:


zaprowadziła nas do Cynobrówkowego Zakątka, gdzie postanowiliśmy się zatrzymać na trochę dłużej. Było słonecznie, pomarańczowo i jesiennie. Wyciągnęłam aparat i zaczęłam pstrykać...


I pstrykałam...

I pstrykałam...


A kiedy znudził nas Cynobrówkowy Zakątek, ruszyliśmy na podbój Zaczarowanego Ogrodu, w którym rosły przepiękne Motylowe Trony




 Zatrute Jagódki


i Wróżkowe Korony


Zaczarowany Ogród niepostrzeżenie zmienił się w Zaczarowany Las, w którym, przy odrobinie (nie)szczęścia można było usłyszeć dinozaury... Tak, di-no-zau-ry.


Takie stwory nam jednak niestraszne, więc po chwilowym strachu, wzięliśmy się w garść, by kontynuować naszą wielką przygodę. Sprawdziliśmy poziom nawilżenia mchu...


wygodę konarowych siedzisk oraz ich zdolność brudzenia dziecięcych ubranek...


I... zadowoleni z wyników naszej szczegółowej inspekcji, brudni, ale szczęśliwi, wróciliśmy do domu...


Do przeczytania wkrótce!

1 komentarz:

Jeśli zostawiasz komentarz, podpisz się, proszę, żebym wiedziała, jak się do Ciebie zwracać.