Dzieci do poniedziałku są u ojca, hostka z babcią wylegują się w spa, przyjaciółka hostki, która z nami mieszka, nocuje u chłopaka, więc... jestem sama w domu :D No nie licząc dwóch psów, ale to akurat plus, bo przynajmniej nie mówię do ściany i mam komu komentować seriale :)
piątek, 20 marca 2015
czwartek, 19 marca 2015
125. Lincoln, czyli au pair po raz trzeci
Tak, jestem nałogową au pair. Kiedy wróciłam z wyspy, nie wiedziałam, że już tam nie wrócę. Minął jednak miesiąc urlopu w Polsce i nie czułam się jakoś specjalnie stęskniona. Wyspa Harris na zawsze pozostanie w mojej pamięci jako wspaniały czas i spełnienie moich marzeń, ale marzenia mają to do siebie, że się zmieniają i tak właśnie stało się w styczniu tego roku, kiedy postanowiłam nie wyjeżdżać na opustoszałą i cichą wyspę i spróbować poszukać pracy w Polsce. Po dwóch tygodniach wiedziałam jednak, że będzie bardzo trudno spełnić moje oczekiwania. No cóż, emigracja mnie rozpieściła i nie uśmiechało mi się pracować dziesięć godzin dziennie za 1300 zł miesięcznie.
niedziela, 8 lutego 2015
piątek, 6 lutego 2015
123. Chińska dzielnica Rzymu, Koloseum i Wyspa Tyberyjska
Piszę do Was już z Lincoln, ale zanim Wam powiem, co tutaj robię, mam jeszcze do nadrobienia kilka sporych postów o moich podróżach styczniowych. I jednej grudniowej sesji. Zacznę jednak od mojego cudownego, intensywnego tygodnia w przepięknym Rzymie. Tak, poleciałam do Rzymu. Nie sama, a z Martyną, bo wyjazd był prezentem osiemnastkowo-dziewiętnastkowo-światecznym.
niedziela, 9 listopada 2014
122. Październikowe pejzaże
Dawno mnie tu nie było. Przez ostatni miesiąc miałam sporo na głowie i, szczerze mówiąc, pisanie tutaj byłoby tylko dodatkowym bałaganem. Miałam wiele do przemyślenia i sporo decyzji do podjęcia. Część z nich już za mną, kilka wciąż przede mną.
Rodzina, u której teraz pracuję, zaproponowała mi współpracę na kolejny sezon. To właśnie jedna z tych rzeczy, które musiałam przemyśleć. Bo warunki są takie same, przez półtora miesiąca zmniejszone godziny, a co za tym idzie - również tygodniówki... Postanowiłam jednak, że wrócę, bo... dzieci są wspaniałe, miejsce jest wyjątkowe, dobrze dogaduję się z hostką, pieniądze są całkiem fajne i mam tu wyrobioną dobrą opinię u innych mam. I potrzebuję pieniędzy.
Dużo pieniędzy.
piątek, 17 października 2014
121. Zaczarowany Ogród, Enchanted Forest i te klimaty
Sezon turystyczny w Amhuinnsuidhe Castle Estate zakończył się oficjalnie w ubiegłym tygodniu, co oznacza, że wszystkie dotąd zakazane miejsca, jak zamkowe ogrody, rododendronowe cypelki i sekretne furteczki stoją przede mną otworem. Podczas sezonu turystycznego nikt poza gośćmi i obsługą zamku nie ma tam wstępu, niestety.
środa, 15 października 2014
120. Dziko, wietrznie i deszczowo, czyli Harris jesienią
Niedziela, dzień wolny, czyli pogoda się spsuła, tradycyjnie. Ale nie ma przecież co siedzieć w domu i narzekać, prawda? Prawda. Dlatego wybrałam się z C. i dzieciaczkami na wycieczkę po wyspie.
Było... dziiiiiko!
Subskrybuj:
Posty (Atom)