poniedziałek, 11 sierpnia 2014

109. Bo farby to niebezpieczna broń ;p

Któregoś dnia obudziłam się we wspaniałym wprost humorze i postanowiłam zrobić dzieciakom szalony dzień. Po wybraniu farb zrewidowałam plany i, w czasie ponad godzinnej drzemki Młodej, urządziłam z Młodym Szalony Dzień Malowania. Rozebrałam go do gatek, coby ładne ciuchy się nie ubrudziły i pozwoliłam robić z farbami co sobie tylko zamarzy, oprócz ich jedzenia i malowania nimi mebli. Postanowił pomalować siebie ;p


W ruch poszły plakatówki, wałki, pędzle, ręce, nogi, brzuch... No dosłownie wszystko :D. Potem przyszedł czas na malowanie buzi, bo znalazł farbki do twarzy. Wyglądał przy tym tak, jak mamusia nakładająca make up :D


Mieliśmy z tym mnóstwo zabawy, jeszcze więcej śmiechów i chichów i zwariowanych pomysłów na następne zabawy :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli zostawiasz komentarz, podpisz się, proszę, żebym wiedziała, jak się do Ciebie zwracać.